Tak się dokładnie czuję. Żyję - na bezdechu. Kolejna przypadłość Au Pairs jak sądzę...
Bądź jak to niektórzy mówią 'Au Poor' hehe
W środę tak jakoś wyszło, że stuknęło mi lat DWADZIEŚCIA i jestem już stara! Muszę przyznać, że moja rodzinka - tu jak i w Polsce oraz przyjaciele bardzo o mnie zadbali - DZIĘKUJĘ.
Pierwszy raz swoje urodziny obchodziłam aż 33 godziny! Zaczęły się one już 28 stycznia, o godzinie 15 czasu kalifornijskiego - które uczciłam mrożonym jogurtem z moimi maluchami :) Pierwsze życzenia, życzonka, wieczorem Skype z mamą <3 Po przebudzeniu czekała na mnie mała niespodzianka w kuchni
Torcik, kwiatki i baloniki :) Potem Skype z rodzinką i wspaniały wspomnieniowy filmik od moim małych kuzynek (DZIĘKUJĘ jeszcze raz!). Po południu dzieci wróciły z gimnastyki z bukietem róż i kartką urodzinową
Niby pracowałam od 12 do 20 ale nie pracowałam wcale. Hostka była w domu, oprócz tego, że z maluchami ciągle się bawiliśmy, ona czuwała i nic nie musiałam robić. Po 16 wyruszyliśmy na kolację- nie chcieli mi powiedzieć gdzie jedziemy (spodziewałam się, że jedziemy do McDonalda na Happy Meal - co by się zgadzało z ich poczuciem humoru xd) i pojechaliśmy do Meksykańskiej restauracji 'z niespodzianką'. I niespodzianka była! Po kolacji podeszła do nas obsługa śpiewając mi sto lat z deserem i Sombrero (Meksykański kapelusz). Wróciliśmy do domu na torta i lody - było super :) Przyjechała Sofia z kolejnym balonem, babeczkami i prezentem <3 i pojechałyśmy do Cheesecake Factory - kolejne prezenty :O W The Cheesecake Factory w dzień Twoich urodzin obsługa też przychodzi i śpiewa Ci sto lat, więc dziewczęta nie omieszkały wspomnieć iż się starzeję.. haha! Wyszło śmiesznie bo nie dość, że 'HAPPY BIRTHDAY JOANNA' napisali na nie moim serniczku, to zaśpiewali mi sto lat kończąc "Happy Birthday dear Becka" - na szczęście mamy to udokumentowane :)
Ostatnie minuty swoich urodzin spędziłam relaksując się w wannie.. - UDANY DZIEŃ. W sobotę reszta moich kochanych dziewczyn zabrała mnie na kolacje do Włoskiej restauracji, a potem pojechałyśmy do Jojo na winko, gdzie przyszykowały dla mnie niespodziankę - Giorgia upiekła torta <3
tadam
ja na właściwym miejscu :D
Dostałam od niej też balonika 'baby girl' który definitywnie miał służyć na baby shower ale Giorgia myślała, że to 'bday girl' i tak oto heh :) Także cudowny dzień!
Dostałam wspaniałe prezenty, między innymi: naszyjnik, kolczyki, bransoletki, książkę na monety które zbieram (wraz z brakującymi), perfumy, kremy, kremiki, mgiełki, kartę podarunkową, słodycze naturalnie, pełno kartek, kwiatów i balonów - DZIĘKUJĘ OGROMNIE <3
To wszystko pozwoliło mi zapomnieć na trochę o wszystkich tęsknotach, smutkach, rozczarowaniach i poczułam się jak w domu - z dbającą rodziną.
No ale na długo o smutkach zapomnieć nie można :] eh to au pairowe życie..
Co się u mnie wcześniej działo?
Tydzień inny ale jak każdy inny, zabawa, zabawa, więcej zabawy <3 Herbatki rano z Jojo, playdatey z Ewą i Sofią, słońce, dużo słońca :)
no i szczeniaczki...
już nie takie małe <3 chodzą, bawią się, gryzą, domagają głaskania.
W ostatni piątek wybrałam się z Eyal i Sofią do San Jose na Polską imprezę - ludzie z Polski, gołąbki, faworki, same pyszności - impreza bardzo udana, haha! I poznałam nowe au pair...
Z którymi to w niedzielę spotkałam się w San Francisco!
dzień rozpoczęłyśmy od wspaniałego Pier 39
mini donut <3
CALIFORNIA LOVE <3
foczki <3
Dolores Park
My Swedish girl <3 - tak ludzie się tam opalają hehe
Palace of Fine Arts Theatre
ja... xd
selfie musi być
Painted Laidies
już kwitną drzewka w Californii :)
po drodze z Golden Gate Park, GPS wywiózł nas na San Francisco National Cementary
no i Chinatown
A potem obiadek na Union Square :)
_____________________________________________
Co jeszcze?
W ten piątek wybrałyśmy się na rollerskating! :D
Walentynki w USA xd
sleepover
A w sobotę 'wspięłyśmy się' na Mount Diablo
blisko nieba <3
a w Niedzielę widziałam trzeci raz deszcz w Kalifornii!
To i tyle!
I tak już za długo wyszło...
Muszę pisać regularnie bo potem takie smoki olbrzymie posty wychodzą.
Tak na koniec: John Legend - All of me
Trzymajcie się,
J.















